piątek, 28 marca 2008

Funtastik!

Dokładnie tak! Dziś dzień niespodzianek i radości, jestem zaaferowana, więc króciutko, może wieczorem postaram się o więcej. Tymczasem chcę pokazać radosną, kolorową wizytówkę na drzwi pokoju dzieci, jaką ostatnio udało mi się zrobić. Papiery i wycinki z papierów z kolekcji Funtastik by Kelly Panacci :) Może Was wiosennie nastroi!?

czwartek, 27 marca 2008

Mały Bonus :D

Bonus... a właściwie BONO vel Amon Drapieżny Diabełek herbu Chihuahua - własny, całkiem prywatny pupil Kayli został... oscrapowany! Miał to być Scraprabunek, który niedawno zapodała Ewa Qlkowa, ale Kasia... no cóż... sama się podłożyła :D To tak jakby zostawić otwarty na oścież sejf dla złodzieja :D Zdjęcia zostały mi po prostu dane :D A kiedy na nie spojrzałam - już widziałam je na tych papierach i tych dodatkach, już jedną ręką sięgałam po maszynę do szycia a drugą po farbę :D Rabowana wprawdzie jest scraperką (a rabować należy nie-scrapującym), poza tym o wszystkim wiedziała, więc ten scraprabunek jest szyty... grubymi nićmi :D Ale czy to nie fajne tak coś zrobić pod wpływem impulsu? Fajne! Polecam!
Ok, teraz czas na scrapnięcie naszej Chili, bo się obrazi psina! Rany, ale się nazbierało...
Miłego dnia wszystkim życzę - tak słonecznego jak mój! :)
A oto scrap:

środa, 26 marca 2008

Józek! Nie daruję ci...

Józek z bagien skrada się przez moczary,
Józek z bagien do wioski się zbliża.
Józek z bagien zęby już sobie ostrzy,
Józek z bagien gryzie, dusi.
Na Józka z bagien, komu by to przyszło do głowy,
Działa jedynie i tylko samolot na opryski.
(PL version - witoldzik)

Nadejszła wiekopomna chwiła kiedy mam ochotę zakneblować Pannę Różannę... Winien tego czynu będzie Ivan Mladek! A tak! Od rana do wieczora słucham "Jožina z bažin" w wykonaniu 3 -latki :/ Grrr. No dobrze, śmieszne to itd, ale przez "jożinomanię" ta melodia tak mi się zakorzeniła w głowie, że nawet max w słuchawkach pod znakiem Blues Brothers nie pomaga! Jak się tego mola pozbyć? Nie da się scrapracować!
Może przejdzie na Was! :D





wtorek, 25 marca 2008

PIF nr 1 & PIF nr 2

Moje skromne podarunki z zabawy w Pay It Forward zostały już rozesłane, nawet dotarły do większości adresatek, czyli Rae i Mirabeel, na cynk od Qlkowej jeszcze czekam, więc dziś pokażę dwa PIF'Y. Bardzo trudne to zadanie było, ale jakoś wybrnęłam mam nadzieję, jak zwykle "uniwersalnie" - mikro albumik 10 x 10 i zakładka do książki jeszcze nikomu nie zaszkodziły :) Najpierw długo się głowiłam czy dziewczyny wolałyby coś "karolowego" czy coś w swoim guście, niestety jako, że o gustach się nie dyskutuje, a są rzeczy, które lubi się tak po prostu - pomyślałam, że będzie tak 50/50 :D
Ekhmm, do rzeczy, oto i PIF dla Mirabeel:


A to PIF dla Rae:


sobota, 22 marca 2008

Radosnych - przede wszystkim!

Wszystkim tym, którzy mnie odwiedzają, czasem zostawiają ciepłe słowo, czasem tylko podglądają, zwyczajnie Są zawsze gdzieś blisko - ja z bliska, a raczej z serca Dziękuję i ... do zobaczenia po Świętach!

piątek, 21 marca 2008

Utrzymane w Pionie :)

Ciag wyzwań na albumy w nietypowych formatach, a raczej w każdym formacie odmiennym od kwadratu - TRWA~! Tym razem ja zrewanżowałam się Agnieszce - Mirabeel rzucając wyzwanie polegające na stworzeniu albumu, którego bok łączenia kart będzie dużo dłuższy niż prostopadły :D A tak zwyczajnie - album "pionowy" :D Dziękuję Ci Agnieszko za podjęcie wyzwania, strasznie to fajne i mobilizujące! A najfajniejsze, że już robią się kolejne, tym razem w innych konfiguracjach towarzyskich :D ale nie mniej ciekawe!
Mój album prezentuje zdjęcia rocznej Róży zrobione podczas sesji "okiennej" - w tym wieku mała lubiła przesiadywać na parapecie i oglądać świat zza szyby :) Kilka portrecików, które bardzo lubię :) z motywem przewodnim i tytułem zaczerpniętym z utworku "You are so beautiful" :) - tu w wykonaniu Joe Cockera.
Materiałoznawczo - tektura introligatorska 1,5 mm, papiery i naklejki Kelly Panacci z kolekcji "Totally You", papierowe kwiaty Prima oraz kwiaty z materiału, tekturowe litery Rayher, farby Pebeo crystal, Pebeo gloss, ćwieki, guziki, nici...
Wymiary "pionka" - 10,5 x 24 cm :)


piątek, 14 marca 2008

Papier i aksamitka

To dobre małżeństwo. Wspierają się w drodze, mogą się razem zestarzeć, targani papierem ściernym i orzechowym tuszem, dręczeni klejem i maszyną do szycia, nie poddają się rutynie... Na dobre i na złe, w zdrowiu, chorobie, bogactwie, biedzie, dryfując przez życie na małej tratwie zwanej przez ludzi brudnopisem, cumując w przepastnych torbach sentymentalnych kobiet, co to lubią nawet brudnopisy mieć inne niż wszyscy... 15,2 x 10,5 cm miłosnych uniesień papieru i aksamitki. Tak mnie naszło. Dla kogoś :) Jeśli zobaczy - oooo to trudno, wszak nie ma pojęcia, że to dla niej :D Przynajmniej taką mam nadzieję :D

środa, 12 marca 2008

Kryptonim "Filtracja"!

Ktoś mnie ostatnio pytał dlaczego tytuły moich postów są takie... przewrotne? :D
Przyczyna jest prosta, a nawet dwie :
1. Lubię mieć wszystko nazwane.
2. Lubię mieć ubaw sprawdzając statystyki bloga - nie do wiary jakie frazy ludzie wpisują w wyszukiwarki, aby ostatecznie wylądować na moim blogu :D

Ale nie o tym dziś mowa.
Zostałam Przefiltrowana. Ochrzczona filtrowo. Podniosłam rękawicę rzuconą przez Mirabeel, która podczas rozmowy wspominkowej o albumach_jakie_się_kiedyś_robiło przypomniała albumy na bazie filtrów do ekspresu kawowego :D Agnieszka rzuciła ekspresowe wyzwanie polegające na zrobieniu takiego albumu. To kolejny mój debiut, ponieważ o ile chciałam, zamierzałam, planowałam (bla bla bla) zrobić dawno temu taki album - pewnie gdyby nie to szybkie wyzwanie - nie zrobiłabym go nigdy :D
Nigdy też nie zrobiłam albumu w tak ekspresowym tempie (miałam mało czasu), album jest "krótki", kilka zdjęć z reporterskiej sesji kuchennej, dokumentującej roczną Różę samodzielnie jedzącą pierwszy serek Danonek (czy jakiś tam inny z tej rodziny), w kieszonkach filtrów znajdą się jeszcze tagi z opisami, które zrobię jak spłynie na mnie natchnienie.
Mój album jest znacznie mniej wypasiony niż album Agnieszki, który można zobaczyć tutaj. :)
Dzięki serdeczne za to wyzwanie, kolejny debiut za mną i wreszcie jakiś "filtrak" na koncie!
Czekają mnie jeszcze 3 inne towarzysko - twórcze wyzwania, ale o tym w swoim czasie... narazie zbieram okruchy wolnych chwil i wciąż mi czasu za mało :(
Ok, dość gadania, będą zdjęcia, które wymienię, jak znajdę chwilę aby zrobić lepsze:


I detaliki:

wtorek, 11 marca 2008

Zawieruszyło się...

...jeszcze coś... Scrap, który zrobiłam dawno temu, ale zdjęcia dopiero wczoraj, po prostu wkładając nowego scrapa do albumu "przypadkiem" znalazłam starego :) To bardzo dziwne zdjęcie Róży, ma na nim 2,5 roku, a wygląda duuuużo starzej, dużo, dużo... Jej mina na tym zdjęciu kojarzy mi się z nastolatką w muzycznym transie :D Brakuje tylko rekwizytu w postaci słuchawek na uszach :D
Bardzo lubię to zdjęcie, poddałam je małej obróbce akcją fotoszopową Urban Acid, której efekty bardzo mi się podobają, możliwe, że podrasuję tak i inne "dziwne" portrety Panny Różanny.


niedziela, 9 marca 2008

Ten typ tak ma!

A ma! I sam nie wie dlaczego, nie wie nawet, czy to aż tak straszne, aby zmieniać :D
Ten typ to ja :D
A z tym scrapem było tak: Prawie się założyłam, że TO zdjęcie oscrapuję w radosnych, mocnych kolorach, takich, co to biją po oczach. Tak. Bo mi kontrast na zdjęciu tak pasował. Ok. Ułożyłam zdjęcie na wierzchu papierów w "radosnych, mocnych kolorach, takich, co to biją po oczach" i ... ucieszyłam się jak dzieciak, że go nie nakleiłam :D Człowiek się jednak tak łatwo nie wyrzeknie pastelowych zapędów, jak by chciał. :) Przełożyłam zdjęcie na inne, dość jasne, niemal mdłe papiery i już... było dobrze :) Pozwoliłam sobie na jeden jaskrawy akcent - turkus, dodałam też w ramach "przekonywania samej siebie" kolejny nielubiany kolor - żółty, wypróbowałam moje nowe farbki Pebeo i tak oto powstał TEN scrap. W rolach głównych - My Dwie ;)

p.s. Dodatków miało być mało. Miało :D
Edit: Udało mi się zrobić lepsze zdjęcia w świetle dziennym - więc podmieniam :)


poniedziałek, 3 marca 2008

Przed_Wiosennie

To nie jest wiosenny album. Nie ma w nim ani przebiśniegów, ani krokusów, ani żonkili, ani bazi, ani... ani żadnej roślinności w ogóle (oprócz tej papierowej i rysowanej). Jest to "przed_wiosenny" album ze zdjęciami z lutowego spaceru po Parku Młocińskim. Pierwszego spaceru bez czapki! :D Prosty album, bez zbędnych dodatków, trochę pobazgroliłam ;-)

Wnętrzności :D

A raczej wywnętrzności, uzewnętrzniania i inne wynurzenia, nie mylić z wynaturzeniem = coś muszę napisać... Zostałam wywołana i przyparta do muru w blogowym łańcuchu zwierzeń przez 1. Kaylę; 2. Agnieszkę; 3. Yovi... 4. jeszcze kogoś? :D
Ok, najpierw aby formalności stało się zadość - zasady:

Aby wziąć udział w zabawie należy:

1. podać linka do bloga osoby która nas ustrzeliła,
2. zacytować na swoim blogu zasady zabawy,
3. wpisać 6 nieważnych, śmiesznych rzeczy na swój temat,
4. "strzelić" do następnych 6 osób
5. uprzedzić wybrane osoby zamieszczając komentarz na ich blogu

A teraz moje 6 śmiesznych i całkiem nieważnych rzeczy :D Scrapowych, rzecz jasna, nie spodziewajcie się niczego innego :P

1. Kiedy zasiadam do scrapowania to tylko wówczas, kiedy dokładnie wiem co chcę zrobić. Nie lubię kisić weny siedząc bezczynnie przez kilka godzin przekładając papiery :) zamiast tego czekam, aż mnie "olśni"... Czasem długo czekam :D

2. Ze dwa, może trzy razy śniły mi się albumy, które później stworzyłam :D Jasne, że zmodyfikowałam je na żywo, niestety śniły mi się z cudacznymi materiałami, jakich w danej chwili nie miałam (jaka szkoda!), ale wykorzystałam kompozycje i zdjęcia ze snu :D, czasem była to tylko jakaś zajawka, już na jawie rozbudowana.

3. Dość szybko minął mi syndrom obawy przed cięciem zdjęć, a w szczególności cięciem ładnego papieru. Powtarzając sobie niczym mantrę "Po to je wyprodukowano abym je pocięła" uleczyłam się z choroby " za piękne by użyć"...

4. Nawiązując do pkt 3. - o ile powyższego się wyzbyłam, o tyle swego czasu dopadł mnie burżuazyjno - snobistyczny kac. Mianowicie - w momencie kiedy dojrzałam do tego, aby zrobić album Róży z pierwszych 12 miesięcy jej życia. Kac wybrzmiewał głośno : "Żaden papier ani dodatek nie jest wystarczająco piękny, aby był godzien leżeć pod zdjęciami naszej księżniczki" :D Dobre, co? Znalazłam na to jednak sposób - zaczęłam tworzyć scrapy 30 x 30 z jej zdjęciami z pierwszego roku i już nic nie zmuszało mnie do ograniczeń :D

5. Uparcie twierdzę ( i tupię nóżką!), że nie mam własnego stylu, co więcej - uznaję to za zaletę :D I nie przyjmuję do wiadomości, że mam :D Wolę myśleć, że dobrze się czuję sprawdzając swe siły w kilku różnych, czasem skrajnych. Lubię to.

6. Lubię tłumaczyć leniuchowanie i wszęchogarniające niechciejstwo Brakiem Weny :D

Voila. :)

p.s. Będę krnąbrna i się wyłamię - nie podaję dalej, bo mam wrażenie, że i tak już wszyscy się w to zabawili/zabawią :D Wybaczycie? ;-)

LinkWithin

.