sobota, 27 sierpnia 2011

Z tęsknoty za morzem...

... powstał mały albumik... Witajcie sobotnio! Mam nadzieję, że weekend mija Wam spokojnie i radośnie :) Ja walczę ze stosem papierów, porządkuję warsztat, próbuję się do końca, do ostatka wykurować i pokleić trochę  nowych prac. Zanim jednak powstaną nowe - mam do pokazania mini albumik, który stworzyłam - właśnie z tęsknoty za morzem. Planowaliśmy w tym roku dłuższy wypad na nasze polskie morze, ale choróbska, niekończąca się praca i oczywiście jesienna pogoda - przeszkodziły nam trochę w naszych planach. Wierzę jednak, że jeszcze nic straconego i może choć jakiś wrześniowy weekend zaspokoi naszą tęsknotę za morzem, plażą i odrobiną jodu - dlatego zrobiłam ten albumik czekający na parę fajnych nadmorskich zdjęć. :)) Mój dzisiejszy post na blogu Pink Paislee to prezentacja wykorzystania jednego z produktów z kolekcji Nantucket, a mianowicie Nantucket Wood Shapes, czyli drewnianych elementów w kształtach różnych morskich stworzonek. W swoim albumie połączyłam kolekcje Nantucket oraz Mistables



Jak można użyć tych drewnianych kształtów? To proste - możemy je zostawić z całym ich drewnianym urokiem ale możemy je także pokolorować, pokryć przeróżnymi preparatami. Ja swoje kształty ozdobiłam na różne sposoby - pomalowałam akrylową farbką dabber, embossowałam na ciepło, pryskałam glimmer mistami, malowałam, a następnie szkliwiłam za pomocą glossy accents... możliwości jest mnóstwo! Tak na przykład wygląda rozgwiazda embossowana białym, niezbyt miałkim pudrem do emboosingu:


A tak wygląda mój album, w którym użyłam drewnianych kształtów jako ozdób:









Zapraszam na blog Pink Paislee po pełną listę wykorzystanych produktów, ale także zapraszam do regularnych odwiedzin - znajdziecie tam całe mnóstwo fantastycznych inspiracji od Pink Paislee DT

Radosnego weekendu Wam życzę! :*

piątek, 26 sierpnia 2011

Było sobie życie...

Witajcie!  Czy pamiętacie kreskówkę "Było sobie życie"? To jedna z ulubionych "bajek" Róży od bardzo dawna. Było nawet takie zdarzenie, kiedy Róża zapytana jakie są jej ulubione postaci z bajek - odpowiedziała: "Limfocyty" :))) Dziś wyjątkowo ja poddaję temat wyzwania w Dziale Scrapy/Lo na Portalu Polki Scrapują i właśnie tytuł owej uroczej edukacyjnej kreskówki jest tematem wyzwania. Zapraszam do zabawy w stworzenie Lo w temacie "Było sobie życie" oraz z zastosowaniem stemplowania :) A oto mój skromny scrapek:

~~ SCRAP #117 - Life documented ~~
Na moim Lo jest zdjęcie kawałka sadu należącego do nas kiedy mieszkaliśmy na Podkarpaciu. Nie mieszkaliśmy tam zbyt długo ale sporo fajnych wspomnień się nazbierało. W mojej interpretacji: "Było sobie życie... na Podkrapaciu" :) Użyłam tutaj kolekcji Pink Paislee - Mistables oraz Crate Paper - Portrait i Emma's Shoppe, a także Echo Park  - Victorias Garden. 




Zapraszam do podjęcia wyzwania i życzę Wam miłego dnia! :*


czwartek, 25 sierpnia 2011

Always look on the bright side of life...

Witajcie kochani w deszczowy poranek :)
Zawsze jednak jest szansa, że po deszczu zaświeci słońce...
Nie wiem ile osób zastanawiało się czym inspirowana była nazwa "Jasna Strona Życia" w kolekcji TSC, którą stworzyłam i ile z tych osób zdecydowanie jest pewnych, że piosenką Monthy Pythona z "Żywota Briana" :)) Owszem, trochę w tym prawdy, to miła nuta wpadająca w ucho, refren znany chyba każdemu i ze wszech miar dobra rada :)) Gdyby dodać do tego jeszcze "Don't Worry, Be Happy" Bobbiego McFerrin-a = wyjdzie nam całkiem zręczna pocieszajka. No ale papier nie jest od pocieszania tylko służy do cięcia i klejenia... Zrobiłam ostatnio Lo, które dość jasno obrazuje jakie jest moje motto i jak bardzo chciałabym aby wszyscy ludzie potrafili znaleźć ten jasny promyk we wszystkim, w każdym niepowodzeniu, w każdej porażce, byłoby super :)

~~ Always Look On The Bright Side Of Life ~~





A na dokładkę mam mały domek, którego tutaj chyba nie pokazywałam, a nawet jeśli - cóż z tego! :)


Powyższe stworzyłam z pomocą mojej kolekcji Jasna Strona Życia oraz z dużym wsparciem kwiatków i alfabetów Prima.

Pozdrawiam ciepło i dziękuję pięknie za wszystkie odwiedziny!


piątek, 19 sierpnia 2011

Coś pysznego

Witajcie kochani! Dawno nie pojawiałam się na swoim blogu ale pozwalam sobie ostatnio na pełnowymiarowe chorowanie i jakoś trudno dojść do stołu scrapowego i cokolwiek stworzyć, nie mówiąc o jakiejś innej aktywności. Niemniej - serdecznie dziękuję za wszystkie odwiedziny i komentarze!
Dziś mam kolejny Lo do pokazania - kolejny stworzony wg palety i mapki z The Color Room :)
Bez zbędnych wstępów - paleta jest cudna, jedyne słowo jakie mi w tej chwili przychodzi do głowy to: pyszna! Do tego piękna mapka i... kolejny Lo który wyszedł łatwo, szybko i bezstresowo :) 



~~ Relax ~~







Serdecznie zapraszam do podjęcia wyzwania na The Color Room! 

***

Dodatkowo chciałabym przypomnieć, iż na naszym Portalu Polki Scrapują trwa obecnie NABÓR DO ZESPOŁU PROJEKTOWEGO - jeszcze tylko kilka dni! Zatem - jeśli masz ochotę dołączyć do naszej zgranej i świetnej ekipy i móc tworzyć Portal od kulis - serdecznie zapraszamy!!!

***

Ściskam ciepło i życzę Wam miłego weekendu!

piątek, 12 sierpnia 2011

Granat ma różne oblicza...

Witajcie w piątek - całkiem przyjemny dzień tygodnia, jeśli przyjmiemy za pewnik, że dziś po południu zaczyna się weekend :)) W dodatku dla wielu jest to długi weekend, jeden z kilku całkiem fajnych weekendów w roku. Mam nadzieję, że spędzicie go przyjemnie! Zanim jednak opuścicie swoje komputery i dacie sobie chwilę odpoczynku od netu - zapraszam do zajrzenia w moje progi, bo mam dziś nowy Lo do pokazania :)
Dzisiaj - jak co piątek startuje nowa paleta The Color Room, a ja w ostatnim czasie - zupełnie przypadkowo robię prace na co drugą prezentowaną paletkę :) Tym razem stawiając sama sobie wyzwanie - postanowiłam zrobić Lo wg nowej palety i mapki. Wykorzystałam do tego celu Jasną Stronę Życia i sporo nowych wykrojników, a mój mały, powoli oswajany zielony żabiak - Cuttlebug gdyby mógł - to by parował - tak... ten Lo to przykład na to jak szybko i łatwo ozdobić scrapa jeśli ma się jakąkolwiek maszynkę do wycinania i zdecydowanie za mało czasu na artystyczne uniesienia :) Mam nadzieję, że takie ozdabianie nie wejdzie mi jednak za bardzo w krew ;) Hmm... moja wersja odbiega nieco kolorystycznie od palety... to przez to, że spodobał mi się granat w połączeniu z różem, a dopiero później zorientowałam się, że to zupełnie inny odcień miał być...tego granatu... i tego różu... No cóż... bywa ;)



~~ Laugh ~~





Pozdrawiam ciepło! :*

środa, 10 sierpnia 2011

I znów lift?

A znów! :)) Witam Was serdecznie, w zimne, deszczowe, środowe przedpołudnie... Przydałoby się coś na rozgrzewkę tego - jakże upalnego lata, hę? Mam coś takiego, choć nie wiem czy Was rozgrzeje - we mnie za to odblokowało brak weny ostatnimi czasy :)

Mój dzisiejszy post na blogu Pink Paislee jest pod znakiem liftowania :) Idąc za ciosem poprzedniego posta i zerkając w kalendarz jaki mamy w Pink Paislee DT - ucieszyłam się, że mnie właśnie w tym miesiącu przypadło liftowanie. W PP mamy bowiem taką akcję jak Member Mania - co oznacza, że od czasu do czasu liftujemy pracę jednej z fanek pokazaną w naszej galeri Live Pink. Wybór jest niezwykle trudny - ciężko jest wybrać tylko jedną pracę do zliftowania, kiedy znaleźć tam można ogrom cudownych prac. Ja jednak kopałam dość głęboko i znalazłam taką perełkę, którą miałam ochotę zliftować. Jest to praca Bente Fagerberg o tytule: "My Sweet Girls".

Moja wersja jest niestety (a może i stety) dużo bardziej delikatna, blada, miękka... taka... moja po prostu... Połączyłam dwie kolekcje Pink Paislee - Mistables (cudowne wzory stworzone do kolorowania na różne sposoby) oraz letnią i plażową Nantucket, która okazała się niezwykle uniwersalna i doskonała do scrapowania nie tylko nadmorskich zdjęć. Pełną listę użytych produktów znajdziecie TUTAJ.
Oto mój scraplift:

~~ Hugs ~~
czyli Róża i sympatyczny misiek w uściskach :)



Do pokolorowania elementów i tła z kolekcji Mistables użyłam tuszu distress - Tattered Rose oraz glimmer mistów w dwóch kolorach: Cherub Pink i Aquamarine - idealnie pasują do kolorów z kolekcji Nantucket! Miałam ochotę dodać coś specjalnego jako tło pod zdjęcie i wymyśliłam, że wytnę kratkę z wzoru na jednym z papierów Nantucket - wyszła całkiem fajna ażurowa krateczka przypominająca nieco pergolę :) Muślinowy kwiat i falbanki także zostały pokolorowane - glimmer mistami. Ponieważ na pracy Bente jest sporo papierowych serwetek, które uwielbiam - pomyślałam, że pójdę o krok dalej i sama zrobię serwetki z papierów Nantucket. No, nie całkiem sama, bo użyłam do tego Cuttlebuga i nowej miłości - wykrojnika serwetkowego. Turkusowe listki również wycięłam za pomocą wykrojnika - dzięki temu wykorzystałam papiery w jeszcze inny sposób. Na koniec - coś co lubię najbardziej - wycięłam trochę małych kwiatków z arkusika 15 x 15 z kolekcji Nantucket - tak powstała kwiecista otoczka dookoła zdjęcia. Kropką nad "i" są... kropki 3d :)





Gorąco zachęcam do dodawania swoich prac wykonanych z produktów Pink Paislee do naszej galerii Live Pink! Uwielbiamy tam zaglądać, mnóstwo świetnych inspiracji!
Pozdrawiam ciepło! :*



środa, 3 sierpnia 2011

Uprzejmie Liftonoszę...

... że... Nie, nie dołączyłam do Liftonoszek, gdzie ja... z czym do ludzi... :)) ALE przemiłe i prze-zdolne dziewczyny - Liftonoszki zaprosiły mnie do rozgoszczenia się na moment, zaproponowania kolejnego Lo do zliftowania i udzielenia odpowiedzi na parę pytań. Co z tego wyszło - można przekonać się odwiedzając bloga Liftonoszek i koniecznie dając ujście zachwytom nad pracami tych zdolnych scraperek! 
Ponieważ ja w liftach biegła nie jestem, nie czynię liftów jako takich - miałam pietra, przyznaję. Ale właściwie na codzień w naszych pracach często pojawiają się elementy, kolory, techniki, rozwiązania zapożyczone od innych, więc można to nazwać na upartego jakimś pół-liftem ;) Tu się czuję znacznie lepiej.
Do zliftowania podrzuciłam TEN Lo autorstwa Belindy Venables, który mam już od dawna podpięty na Pinterest i zachwycam się - kolorami, formą i tym, że ktoś umie tak jak ja nie umiem - czysto, lekko i bez natłoku dodatków. Spróbowałam więc zrobić swoją wersję i oto co wyszło, ekhm... :

~~ One in a million ~~
taki jest mój pupil, debeściak, najcudowniejszy kocur na świecie - the one and only - MIKI :)) Na zdjęciu wyszedł jakiś naburmuszony ale to było chwilowe niezadowolenie. Normalnie to kot - przytulanka, termofor, mruczydło, lek na całe zło i... nie oddam go nikomu :)) Ma już 8 lat i naprawdę nie chcę wiedzieć jak długo żyją koty - wierzę, że ten posiadł tajemnicę nieśmiertelności. Nie wyobrażam sobie, że mogłoby go nie być...
I znów się rozgadałam... Ech... 



Jak widać - próbowałam stanąć na palcach i trochę dorównać dziewczynom biegłym w chlapaniu farbkami, zaprzyjaźniam się z białą ecoliną (P - dzięki!:*), ale... efekty są fatalne. Nie poddam się jednak, bo uwielbiam te chlapki, kropki i inne takie - a jeśli są na dodatek białe... mrrr ;)

Chciałabym jeszcze przeprosić wszystkich, którzy czekają na odzew z mojej strony, maila, jakieś potwierdzenie, wiadomość czy cokolwiek - jestem, żyję, działam na wszystkich frontach,o wszystkim pamiętam,  ale ostatnimi czasy mam zbyt dużo na głowie - wybaczcie, postaram się nadrobić zaległości! :* Dodam tylko, że to wszystko przez... moją nową kolekcję, którą właśnie skończyłam i remont, który już prawie na finiszu :)) więc... jest szansa na odkopanie się zza stosu roboty :D Dziękuję za wyrozumiałość :*

Ściskam mocno i dużo słonka życzę! :*

poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Toys for Girls

Witajcie kochani w nowym tygodniu! Dziękuję za Wasze odwiedziny i komentarze, naprawdę cudownie się je czyta, jestem wdzięczna za tą chwilę jaką poświęcacie na napisanie dobrego słowa!

Ostatnio w moim zabałaganionym pośród remontowego ferworu - warsztaciku - powstawał mały albumik o zabawie, zabawkach, małych przyjemnościach Róży, zajęciach które uwielbia, ulubionych, najukochańszych rzeczach. Długo powstawał ten albumik - przez ponad tydzień... każdego dnia podchodząc do stołu dodawałam po jednej naklejce, po jednym detalu, odbitce stempla - miałam tak mało czasu na scrapowanie w ostatnim tygodniu... Udało mi się go jednak skończyć, z czego się ogromnie cieszę, bo gdzieś wewnętrznie zawładnęło mną pragnienie robienia mini albumów i muszę koniecznie i bez żadnego "ale" - temu pragnieniu ujście dać! I dam - wkrótce :) Tymczasem zapraszam na mały show z mikro - albumem, Różą i jej 3 ulubionymi zabawkami czy też zajęciami w roli głównej. Kłaniają się: książki, ukochany, jedyny i niezastąpiony Wall-e oraz rozmnażająca się kolekcja Little Pet Shop. Jasne, że są jeszcze inne rzeczy, zabawki, które Róża lubi, ale spójrzmy prawdzie w oczy - mama ma zdjęcia z pewnej sesji z tylko tymi trzema :) Być może kiedyś będzie 2, 3, 4 część albumu... kto wie...

Albumik stworzyłam na bazie Maya Road, już kiedyś miałam okazję pracować z taką "segregatorową" bazą i uważam, że jest rewelacyjna, szczególnie ze względu na grzbiet i naprawdę solidne mocowanie kart. ten tutaj osobnik ma tylko 10 x 10 cm :) Bazę ozdobiłam głównie kolekcją Memory Works/Simple Stories - 100 Days of Summer - uważam, że nadaje się świetnie nie tylko do zdjęć o plażowych klimatach ale także do każdego dziecięcego scrapa czy albumu. Kocham każdą ryskę i przecierkę na tych papierach, mam wrażenie, że stworzyła je osoba, która czuje jak ja :)) Piękne kolory, piękny klimat :) Albumik podrzuciłam zespołowi Na Strychu, bo jak się okazuje - świetnie się wpisał w nowy tematyczny miesiąc małej formy na blogu Design teamu NS. :) Ok, dość gadania...

~~ Toys ~~












Pozdrawiam ciepło - dziś wreszcie zaświeciło słońce w Gorzowie, mam nadzieję, że i u Was! :*

LinkWithin

.